niedziela, 24 lutego 2008
Księżyc
Księżyc jak wielkie oko, patrzy na mnie natarczywie przez przesłonięte okno, jakby przymrużał chmur powiekę, próbując mnie lepiej dojrzeć, tak jakby miał nadzieje, że dostrzeże w moich oczach dzikość gdzieś na dnie serca uśpioną, tak jakby miał nadzieję, że wraz z jutrzejszą pełnią będe mu znowu bratem.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)