niedziela, 9 września 2007

Eman czII

tylko dlatego że im sie należy bo jest równouprawnienie, ale pytam się droga płci przepiękna, co to też za równouprawnienie w którym zwykły facet, który chce uchodzić za prawdziwego mężczyzne musi być połaczeniem Supermena z Superninią a do tego być dobrym przyjaciółką i wyrozumiałym opiekunem. A już najgłupszą i najwstrętniejszą rzeczą jaką facet może zrobić to próbować kobiecie wytłumaczyć jakąś zawiłość życia nie do końca postrzeganą tak samo przez damskie i męskie źrenice i uwierzcie mi lepiej odgryźć sobie stopę własnymi siekaczami ..to nas będzie kosztowało dużo mniej czasu i nerwów i jako kaleka może jeszcze na tym wyjdziemy nieźle wyrywając rente od bezdusznego aparatu państwowego, a tak same straty.

Eman czI

wydaje mi się, że emancypacja kobiet zaczyna zmierzać trochę w niewłaściwą stronę; ja rozumiem, że tak długo wyczekiwana i ciężko wywalczona, okupiona wieloma wyrzeczeniami i często, szczególnie na początku wytykana palcami, smakuje teraz kobietom i to bardzo. I żeby nie było emancypacja kobiet jest wa ipotrzebna, ale proszę drogich pań gdzieś musi być granica, nie zatracajcie się w pędzie do bycia lepszymi mężczyznami niż faceci, przecierz świat jest tylko jeden i tak ułożony, że jest Adam i jest Ewa(...w porządku alfabetycznym) i miejsca na nim mamy ograniczoną ilość dlatego też pamiętać należy o tym, że kobiety zdobywając nowe przestrzenie życiowe chcąc niechcąc odbierają ją mężczyznom, no i to może nie jest jeszcze takie złe bo jeżeli są w czymś lepsze, to prosze, droga wolna, usuwam się na bok bije pokłony ale gorzej gdy kobiety wdzierają się w męski świat, w nasze rewiry, przestrzenie

wtorek, 4 września 2007

już czas

stoje nad czeluści niewiadomym brzegiem za zamglonym horyzontem podobno złote góry podobno sława kariera nie napalam się na to ale już chyba czas spróbować, skrzydła już rozwinięte-piersi pełne wiatru-nozdrza czujne...jestem już gotowy

nie ma co płakać

mów sobie nie ma co płakać, nie ma co płakać że boli nie ma co płakać że ludzie źli fałszywi podeszli blisko w serce nóż wbili nie ma co płakać że znowu porażka nie ma co płakać to nie pomaga nie ma co płakać że dzień paskudny że ludzie nie ludzcy nie ma co płakać że los na plecy nas przewraca lecz czasami trzeba zapłakać usiąść cichutko paść na kolana w kąt sie wcisnąć i kwilić chlipać przez zaciśnięte zęby drzeć morde głośno na całe gardło chwalić się migdałkami gdzieś zdala lub tóż pod nosem w samotności albo w kimś zatopionym

w biegu

...cały czas w biegu żeby za dużo nie myśleć bo myślenie uszlachetnia ale i powoli zabija

To wszystko nic

styrany krzyż trzeszczące kolana zerwany triceps sztywny kark otumaniona hałasem głowa ale to wszystko nic, nic że brudno nic że ciężko nieważne że nie wystarcza, w środku jakaś niewiadoma radość i ciągle nadzieja

Znóżony

znóżony robotniczym losem dusze się zatopiony w masie krótkowzroczności i przyziemnej zatwardziałości, chwila z umysłem dalekosiężnym, świeżomarzycielskim przypomina mi że drzemie wciąż we mnie ambicja na życie, chęć osiągania, że mam jeszcze aktywne komórki w zastałych organach-budzę się powoli z tego letargu na który zapadli ci wokół, wciągając mnie w ten marazm, powoli jak ciężka lokomotywa przełamuje opór grawitacji rozbijam przezroczysty kokon ograniczenia...tak ja znowu zaczynam świeżo myśleć

...jeszcze

...jeszcze jeden błędny kontakt nieudana próba damsko-męskiej konfiguracji na drodze same iksy niewiadome do potęgi z zaledwie cieniem prawdopodobieństwa na żądany wynik...